Thursday, September 17, 2026

Chuku Gompa

Pierwszym ważnym przystankiem na trasie jest Chuku Gompa. 

Klasztor przyklejony do skalnego zbocza wygląda z dołu niemal jak część góry. Zatrzymuję się tutaj razem z pielgrzymami: jedni odmawiają modlitwy, inni obracają młynkami modlitewnymi, jeszcze inni po prostu próbują złapać oddech.


Chuku leży wysoko nad doliną Lha Chu, a żeby się do niego dostać, trzeba wspiąć się po stromym zboczu. 

Na tej wysokości każdy dodatkowy metr zaczyna mieć znaczenie. Powietrza jest mało, ale wokół jest go aż nadto, haha... ogromna przestrzeń, skały, niebo i góry.




Chuku Gompa ma historię sięgającą XIII wieku. Obecny klasztor jest jednak znacznie młodszy, został odbudowany w latach 80. XX wieku, po zniszczeniach rewolucji kulturalnej.



 

Wednesday, September 16, 2026

Filmy o Tybecie

Skończyłem montaż trzeciego, ostatniego reportażu z podróży po Tybecie. 
Jest to po prostu "kapsuła czasu", bez ambicji artystycznych. 

Pierwsza część reportażu na moim kanale YT jeszcze w tym tygodniu.



Druga część o pilegrzymce wokół Kailasz za trzy tygodnie.


 Ostatnia część tryptyku za 6 tygodni.

To jest zapowiedź pierwszego filmu:


Kailasz - pierwszy dzień pielgrzymki

Wchodzę w dolinę, którą przez stulecia przemierzali pielgrzymi. 
Na początku są jeszcze ludzie, kolorowe flagi, stupy i miejsca, przy których można zatrzymać się na chwilę modlitwy. Dalej krajobraz szybko zaczyna się zmieniać, zabudowa znika, ścieżka prowadzi wzdłuż rzeki, a nad doliną coraz wyraźniej pojawia się Kailasz.


Selfie, gdy już się zgrzałem :)  (bez czapki)






Nie ma to jak chińska flaga powiewająca w każdym miejscu w Tybecie. To może bardzo boleć miejscowych...... i boli.


Po drodze mijam kamienie pokryte tybetańskimi modlitwami. Niektóre są starannie wyryte, inne wyglądają jak fragmenty większych kamiennych murów, które powstawały tutaj przez lata. To nie jest zwykły szlak turystyczny. 

Każdy kolejny kilometr prowadzi mnie coraz głębiej w przestrzeń, którą pielgrzymi traktują jako świętą.



 Pierwsza godzina marszu nie jest jeszcze szczególnie trudna. Problemem nie jest podejście, lecz wysokość,  jesteśmy przecież ponad 4600 metrów nad poziomem morza. Idę więc powoli, oszczędzając oddech i patrząc, jak z każdym zakrętem doliny góra staje się coraz większa.

Kailasz nie trzeba tutaj szukać. Zaczyna po prostu towarzyszyć pielgrzymowi.